(29.09.2019) C1 Trampkarz: Zieloni Żarki 3:5 Płomień Częstochowa

Zieloni Żarki 3:5 LKS Płomień Częstochowa

Lidera mamy...

Nasi trampkarze pokazali jak powinno wchodzić się w spotkania. Początek stanowczo należący do nich, późniejsza część meczu należała już jednak do arbitra - niestety jednak nie w pozytywnym znaczeniu.
Mimo wszystko liczą się kolejne 3 punkty na naszym koncie oraz świetna gra w formacji ofensywnej jak i defensywnej!
Po rozlosowaniu stron i piłki każdy zajął swoja pozycję, a mecz rozpoczęli gospodarze jednak piłkę przejęliśmy dość szybko i już po niecałej minucie po pierwszej okazji w tym meczu bramkę zdobył grający na szpicy Cyprian Bieniaszczyk, piłka dograna przez Figo została uderzona przez Bienia w leżącego pod jego nogami bramkarza, lecz ta odbita trafiła w niego ponownie i wpadła do bramki.
Chwila ciszy nastała na boisku, gra toczyła się w środkowej strefie boiska, a żadna drużyna znacząco nie przeważała. Na kolejną bramkę musieliśmy czekać do 10' minuty, a do świetnie zagranej prostopadłej piłki dopada Cyprian Bieniaszczyk jego uderzenie trafiła w słupek w dolnym rogu bramki, a następnie do siatki.
W 27' minucie doszło do niesamowicie kontrowersyjnej sytuacji - sędzia podyktował rzut karny dla rywali, za rzekomy faul Cypriana "T-Rex'a" na rywalu, a rywale z zimną krwią podeszli do tej jedenastki i na nasze nieszczęście wykonali ją skutecznie, a spotkanie zaczęło się od nowa.
Utarta przewagi podziałała na nas jednak pozytywnie i już po trzech minutach - mianowicie w 30' minucie znów mogliśmy cieszyć się z prowadzenia, a nasz kapitan Filip Cierpiał znów awansował przy trzecim już dziś trafieniu Bienia!
Do końca tej części spotkania mało co się wydarzyło.

PIERWSZA POŁOWA DOBIEGA KOŃCA, A PŁOMIEŃ PROWADZI 2:3 W MECZU NA SZCZYCIE!

W drugą odsłonę spotkanie weszliśmy tak samo mocno jak w pierwszą - bardzo szybko zaczęliśmy atakować, tym razem jednak bez wynagrodzenia w postaci bramki.
Po kilku akcjach musieliśmy zacząć się jednak bronić, ale naszymi szansami były okropnie szybkie kontrataki, za którymi rywale nie nadążali.
Na podwyższenie prowadzenia czekaliśmy do 47' minuty - Witek oddał świetny strzał na bramkę - na tyle mocny, że bramkarz rywali nie dał rady wyłapać piłki, a ta po raz czwarty wpadła pod nogę Cypriana, który nie mógł pomylić się z kilku centymetrów.
Rywale w 55' minucie ponownie złapali kontakt - na tym ich strzelanie dobiegło końca, ale my nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa - powiedział je dopiero Kacper "Gruby" Kotynia wykorzystując akcję 'sam na sam' w 67' minucie kiedy piłkę dograł mu Miłosz Musiał.
Pozostały fragment spotkania należał już nie do zawodników, a do sędziego który to co chwilę przerywał grę.

Więcej w tym meczu nie mogliśmy już zrobić jednak radość, która wyleciała z zawodników po ostatnim gwizdku była nie do opisania.

Teraz nie pozostaje nam nic innego jak solidnie przepracować tydzień, a w najbliższą niedzielę podjąć u siebie LKS Kamienicę Polską (przyp. - zwycięstwo na wyjeździe 2:6). Musimy tez poważnie podejść do kwestii regeneracji ponieważ gra na sztucznej murawie w Żąrkach jest bardzo odczuwalna - tym bardziej u tak młodych zawodników.

Przebieg:
1' - Cyprian Bieniaszczyk (0:1)
10' - Cyprian Bieniaszczyk (0:2)
17' - Zieloni Żarki (1:2)
27' - Zieloni Żarki [P] (2:2)
30' - Cyprian Bieniaszczyk (2:3)
47' - Cyprian Bieniaszczyk (2:4)
55' - Zieloni Żarki (3:4)
67' - Kacper Kotynia (3:5)