(17.10.2019) MLKS Znicz Kłobuck 3:6 LKS Płomień Częstochowa

Znicz Kłobuck 3:6 LKS Płomień Częstochowa

Maszyna nie staje i nie zamierza!

Nasi najstarsi zawodnicy tuż po seniorach, ponownie pokazali, że są nie do zatrzymania i nic nie stanie im na przeszkodzie by osiągnąć cel w postaci 3 punktów!

Trampkarze naszej drużyny bardzo szybko przejęli piłkę od rozpoczynającego mecz Kłobucka i od pierwszej sekundy prowadzili grę pod swoje dyktando, a uspokoić grę i wyjść na prowadzenie w 2' minucie pozwolił nam nasz kapitan - Filip "Figo" Cierpiał, który po podaniu Bienia bez problemu wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem rywali.
Na drugie trafienie przyszło nam poczekać już trochę dłużej, mianowicie do 14' minuty, a tym razem zamieszanie w polu karnym wykorzystał Cyprian Bieniaszczyk, któremu to Figo asystował.
Kolejna bramka w tym meczu padła szybko, jednak zdobyli ją rywale, nasi obrońcy zaspali co wykorzystał w 17' minucie Patryk Kotowicz.
Rywale jednak nie mogli się cieszyć z kontaktowego trafienia długo, ponieważ w 19' minucie wpakowali piłkę do własnej siatki, po wrzutce naszego skrzydłowego Wiktora Labochy.
Równe 10 minut po tym zdarzeniu do genialnego podania Damiana Bojarskiego za plecy obrońców Kłobucka dopadł T-Rex, utrafiając drugą bramkę dla naszego zespołu.

Właśnie takim rezultatem - 1:4, zakończyło się pierwsze 40 minut tego spotkania.

Zaraz po wejściu na murawę ponownie zaczęliśmy atakować, a dzięki pressingowi jaki nałożyliśmy na rywali Bieniu wywalczył piłkę i strzałem zza pola karnego nad bramkarzem rywali pokonał już go po raz trzeci, a to zaledwie 3 minuty po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania.
Po kolejnych 3 minutach, bo w 46' minucie, mogliśmy podwyższyć naszą przewagę, lecz po faulu w polu karnym na Bieniu nie udało nam się wykorzystać jedenastki, a przeciwnicy po kontrataku w tej samej minucie gospodarze trafili bramkę na 2:5.
Jednak w 55' minucie Damian Bojarski po cudownym strzale z rzutu wolnego z ok. 40 metrów od poprzeczki piłka znalazła drogę do bramki.
Kiedy wszyscy spokojnie wyczekiwaliśmy końca spotkania w 79' minucie sędzia, który bez wątpienia był gwiazdą czwartkowego spotkania, podyktował dla Znicza nieziemsko kontrowersyjny rzut karny. Na nasze nie szczęście piłka po strzale Mateusza Wiśniewskiego odbiła się od ręki Alana, jednak wpadła do siatki.

Wygrana w tym spotkaniu na pewno cieszy, jednak musimy wystrzegać się błędów, które popełniliśmy w obronie, kiedy to mecz mógł zakończyć się dla nas z czystym kontem. Teraz zostaje nam tylko jedno - regeneracja oraz przygotowanie na niedzielny mecz wyjazdowy w Pankach!